Rozważania

Rozważania

chmury zapłakały łzą?
czy niebo zatęskniło za tobą?
twoi bliscy przychodzą i biorą – zapomnieli,
że potrzebujesz
odrobiny nieba w ramionach.

proszę odpocznij
w cieniu tylko jednego Dobrego;
i chociaż w swej małości
lubimy oskarżać o zło Boga,
a Złego wyrozumiale tłumaczyć –
licząc na „lepsze – gorsze”
traktowanie
to mimo, że zapadasz się
w złość
odpocznij i nabierz wiatru
Ducha
w żagle pragnień

nie szukaj zła
w Bogu
w Kościele
w ludziach
zło cię samo znajdzie
jeśli nie pozwolisz się
odnaleźć Świętemu...

ty dokonujesz wyboru
na wieczność
na co dzień

nie oskarżaj
nieba
jeśli się tam nie wybierasz

jeszcze możesz
żyć
jak trzeba
wdzięczny
za kawałek chleba
za serce – nawet w rozterce
za życie – potrafi zaskoczyć ciszą i uciszyć z krzykiem
za człowieka – mówiącego jak człowiek ludzkim językiem

pamiętaj – wieczność czeka

Ks. A.H.

biuro turystyczne do egzotycznych wymiarów
oblegane jest pytaniami o abonament
pośród szklanych domów
błąkają się bezdomni żebrzący o talent
do spędzenia czasu razem w domu
w którym jest jak w domu
stoją i czekają na dłoń przypominającą
co przytuli na stałe o pochodzenie nie pytając

stłuczeni na kwaśne jabłko przez niesamobije
pytać nie wypada „za co”?
bo grzechów znalazło by się jak owoców całą tacą
niesionych ponad głową co zadziera nosa
wyżej niż… dziób albatrosa
potłuczonych, niepozbieranych w sobie
przytulisz – gromadzisz we wnętrzu
w Tobie prostotą złożoną od żłobu
nic w miłości nie zmieniasz, bez pudrowania
do przysłowiowej deski – do grobu
budujesz nas sobą – Kościół jest domem
przystanią dla zgłodniałych miłości, ale i chleba
gospodą, w której każdy się zmieści
- dasz się nakarmić, czy wyć będziesz z głodu?

ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-10-23

Słońca potrzeba zmarzniętym bez Miłości
miłości przebłyski w nocy krzyczą o czułości
czule otulą mnie ramiona
chcę się w nich znaleźć
boś dla mnie skonał
uwięziony miłością wyzwoloną
z miłości tylko siebie
przybity po drodze w krzyżowej trwodze
za winnego wyzwany
opieczętowany etykietą „niewiary”
dniem i nocą chodzą po Tobie
Drodze, która jest dziś nie po drodze
a jutro jeszcze nierozpoznanym

zawile mówić o prostocie
to złom maskować w szczerym złocie
docenić słowo, które powiesz
szukając sensu a nie podtekstu

zająć się życiem przed śmiercią
to śmierci powiedzieć czym jest życie
tak by już nie straszyła
przeprowadzała wierząc że jest
tylko cichą chwilą
przed spotkaniem ze Słowem
„przed”, „przy”, „po”
uczy wartości kochanego
spotkania
co mam tobie do ofiarowania?
dziękuję że dożyłem
do tej pory – skruchy i zmartwychwstania

ks. Andrzej Hładki – Paradyż 2019-10-19

pławiący się w złocie słonecznych promieni
bawiąc się na weselu aż do świtu pobudzeni
piszemy na kartkach postrzępionych chwilą
litanię – zapotrzebowanie na niedoczekanie
pełnymi zdaniami opisujemy uczucia
nieodparcie zawiłe w swym pochodzeniu
tak gorące do końca w doprowadzeniu
rozwlekle możemy omawiać nasze zasługi
wykaz jak spis telefonów głuchych jest długi
wysiłki pełzające jak malutkie smugi
biegną po okręgu – dookoła centrum
którym opatrznie z rozmysłem się staję
wszystko dla człowieka NIC Bogu nie oddaję
zapisani na korepetycje z miłości
powtarzamy biczowania ślad krwawy
mówiąc że to dla dobra dusza stać ma się niedobra
malujemy grzechy kredkami pomysłów
paletą tak barwną bo z życia wyblakłą
do poprawki są prace wykonane na kolanie
trzeba je wyklęczeć
czasami z żalem wybeczeć
że zapomniałem o Tobie
Boże – Panie

ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-10-11

kto stworzył świat cały?
Bóg Wszechmogący? – a to problem niebywały
raczej przypadek poskładał klocki
ślepy traf pchnął tu swój ład beztroski

ślepym musi być jednak poszukiwacz odpowiedzi
która podobać się ma manifestom i współczesnej gawiedzi
czym zachwycisz się myśląc o pięknie nie pięknie?
stworzył i uposażył w swoje prawa Ten
Którego z tobą ukrzyżowałem
powołując się na literę prawa i ludzkości cień

przymnóż nam wiary
nie do wiary – przecież mam wszystko!
jestem zadowolony
bez Boga wolny i spełniony!
masz wszystko?
a dokładniej?
masz wybujałe EGO

ucichły liście jesienne przysypane prochem odchodzących
co wołali by wyjść poza ramy
lecz zostały tylko Twoje święte rany
pytaniem o kolejny krok balansując nad pragnieniami
które zderzają się ze sobą obnażonymi płomieniami
mam wiedzę – a czy wiary szczypty ziarno?
wiem czym jest dzień narodzin
a jaka będzie noc planów na darmo?


ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-10-04/05

ogłuchliśmy od słów o miłości krzyczanych ze złości
ślepotą na nagą prawdę proszących o kromkę czasu
który dzielimy ze sztuczną inteligencją gdy nasza rdzewieje
zanika nie używana w kolejce do hibernacji

z otchłani grzechu przypudrowanej totalnym luzem
głośno wołam – nie za głośno
bo co inni powiedzą
kiedy zaczną pytać: do kogo i o co proszę?
czy przyznam się że oczy podnoszę do Ciebie Boże?
w świecie w którym uczyliśmy się
sami siebie zbawiać, pomagać
licząc na swoje a nie Twoje siły
o człowieku wierzącym w człowieka, który nie wierzy sobie

Człowieku wierzący w człowieka, któryś jest Człowiekiem i Bogiem
w jednej Osobie
powiedz sam o sobie przez ludzi zakochanych w Tobie
powiedz – Słowo jest w Tobie – w Osobie
jak przejąć się Słowem, dotrzymać słowa
by nie zbierać strzępów jak pierza na wietrze?
prażąc się w jesiennym słońcu
nie w piekielnym skwarze
naucz nas odróżniać wartość słów podarowanych
od miraży rozleniwionych marzeń


ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-09-28

skarbie mój lśniący szczerozłotą tęsknotą
za sercem bogatym miłością
zawstydzona jesteś nachalnością pytań
o wrażenie z niewrażliwych wyroków
które otaczają cię wokół
skarbie mój ukryty przed ciekawością
znawców spraw nie swoich
ty wiesz jak samotność boli pośród myśli
słów potoku
nie bój się tych co zabijają ciało
co depczą nadzieję skrywaną
bo duszy zabić nie mogą miłością stałą
skarbie mój nie do przecenienia
w kantorze transakcji walutą zardzewiałą
opodatkowana przez rzeczoznawców
od rzeczy
nie od osób
bądź przy mnie cenną – podarowaną
bądź blisko – nie rozpoznaną
bo przecież kochaną
nigdy dość przeszacowaną
tak otulona troską o dziś
bo jutra jeszcze nie ma
a wczoraj zapomniało się dzień wcześniej o mało
pomilczałem, zapytałem sam siebie
czy wystarczająco ozłociłem ciebie
miłością co nie jest przezornością
ale normalnością dzień w dzień
gdzie serce Twoje tam serce moje
wykarczowane liście złych myśli
cierniem rzucane na palcach skradającej się zawiści
o lepsze miejsca
pochwały próżne jak puste cysterny Malkiasza
dobrze że jeszcze chwilą podarowaną zarządzać mogę
skarbie ty mój – uczę się być twój


ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-09-20/21

Frasobliwy Jezus cieszący się życiem
Życiem będący dla istniejących – żyjących – umierających
nie tylko przyglądać się trzeba
stawiając diagnozę zepsucia
jak amputować od nadziei trwogę
lecz bierze dłuto krzyża i skrobie
w duszy stwardniałej na kamień
by usłyszała stukanie ciche
wodospadem łaski tłukącej po bruku
na który wyrzucono proszących o miłość
stuku – puku
otwórz zamknięty w swoim królestwie – bagienku
człowieku bojący się o procenty
którymi przehandlowałeś o Niebie pamięć
otwórz się – przejrzyj póki tobie bije dzwon
ludziom głosi on to co było w Kanie
w Nazarecie i pod drzwiami mądrych i głupich panien
niech Uczta, która na ciebie czeka
żeś się wydobyć dał z bagna małości płotek
mających iluzję suma
niech ta uczta
nie wystygnie – chociaż serce już wygląda biednie
Frasobliwy Jezus jest w tobie
daj się porwać w ramiona
kochanej Osobie

ks. Andrzej Hładki – Koźla 2019-09-11

© 2015 Kartka z liturgii. All Rights Reserved.

Wykonano w Dery.pl

Odwiedza nas 2 gości oraz 0 użytkowników.